Cześć!

Postanowiłam przejść na język polski, a co za tym idzie, po polsku się przedstawić.

Mam na imię Ola Witkowska (to nazwisko po byłym mężu, ale zachowane dla mojego syna).

Urodziłam się w 1982 roku w Warszawie, a więc w czasach gdy w Polsce było mało co, działo się niewiele a atrakcjami dla dzieci były zabawy na podwórku z innymi rówieśnikami w stylu podobnym do tego z Dzieci z Bullerbyn.

Skończyłam Liceum Ekonomiczne, Wizaż oraz charakteryzację filmową w szkole policealnej, zaczęłam ale nie skończyłam promocji w Warszawskiej szkole reklamy, skończyłam pierwszy rok na Polsko Japońskiej Wyższej Szkole Technik Komputerowych, a do tego zaczęłam Bezpieczeństwo Narodowe w Akademi Sztuki Wojennej ale mi nie poszło. Co jakby miało nikły wpływ na moją drogę zawodową.

Po co piszę o tym wszystkim? Żebyście mieli moi drodzy odbiorcy obraz i jakieś wyobrażenie na temat tego czemu ten blog tak a nie inaczej wygląda.

Co do pracy? A wiec to było tak…

Pracowałam w wielu miejscach jak np.filmy telekomunikacyjne, firmy ubezpieczeniowe , urzędy (w jednym nawet byłam odpowiedzialna z promocje co naprawdę kochałam, ale niestety jedna taka postanowiła wydrążyć sobie miejsce żeby tam pracować co skończyło się moim płaczem i jej sukcesem, moim odejściem z pracy a jej awansem), a teraz nawet w bibliotece. Co mi to pokazało? Że wszędzie jest tak samo. Że ludzie są tacy sami. Różnica wynika z naszego nastawienia.

Raz zdażyło mi się robić ilustracje do magazynu o kulturze Bluszcz, ale to było w 2011 roku wiec właściwie nie ma o czym mówić bo od tamtej pory wejść na rynek jest o wiele wiele gorzej.

Ale chwila…zgubiłam główny wątek.

Po co jest ten blog?

Dziś oglądając kurs Carli Bonomini na portalu Domestika (tak są doskonale kursy gdzie płacąc niewiele można nauczyć się chyba wszystkiego, ale o tym kiedy indziej) dowiedziałam się, że promocja siebie i swojej sztuki polega też na tym, żeby pokazać też mniej lub bardziej efektywny proces twórczy , siebie, swoje części życia, które mają wpływ na tenże proces itd.

Mam nadzieje, że blog po zmianach Wam się spodoba i nie uciekniecie gdzie pieprz rośnie.

Miłego dnia

Tak. Kołnierz. Dowiedziałam się właśnie o tym, ze w tak krótkim odcinku kręgosłupa jak szyjny mam 3 przepukliny operacyjne i muszę uważać na każdy krok. Extra,nie?

Design a site like this with WordPress.com
Get started